23 kwietnia 2017

I had to find my way

Jessica Kim

♣Hybryda od roku ♣Uwięziona w ciele 26 latki ♣27 lat na tej ziemi ♣Kiedyś łowczyni ♣Nauczycielka tańca w szkole ♣Ice Princess ♣

— Kiedyś, było zupełnie inaczej.
Urodzona zostałam w 1991 roku w małym miasteczku, którego nazwy już nie pamiętam. W roku 1996, Krystal, moja siostra, przyszła na świat. Zawsze miałyśmy ze Sobą dobre relacje. Moi rodzice zawsze byli w drodze, więc cały czas zmieniałam szkoły, musiałam szukać nowych przyjaciół. Nigdy nie byłam w jednym miejscu dłużej, niż rok. Tak naprawdę, to nie przeszkadzało mi to. Podobało mi się bycie w trasie. Lubiłam odwiedzać nowe miejsce, uczyć się historii, zdobywać różne umiejętności. Moją pasją jednak, od zawsze był taniec. Tak samo kochała to moja siostra, mimo tego, wolała ona bardziej śpiewać. Rodzice jednakże, woleli abym uczęszczała na lekcje samoobrony, lekcje sztuk walki. Okazało się, że to głównie dlatego, iż moi rodzice byli łowcami. Podróżowaliśmy tak często, aby mogli polować na wampiry, wilkołaki i tak dalej.
Kiedy skończyłam piętnaście lat, przyszła moja kolej na odkrycie sekretów rodziny. Zaczęłam chodzić z nimi na te ich "polowania". Uwielbiałam to. Adrenalina, ekscytacja. Moja sprawność fizyczna, umiejętności fitnessu naprawdę pomagały w tej pracy. Kiedy miałam dwadzieścia lat, byłam jedną z lepszych w tej dziedzinie. Rodzice wciąż podróżowali, ale ja chciałam zostać w jednym miejscu. Chciałam też mieć normalną pracę, związaną z moją pasją. Tańcem. Dlatego właśnie, przeprowadziłam się do Mystic Falls. Bardzo szybko dostałam posadę nauki tańca w miejscowej szkole. Za dnia byłam nauczycielką, w nocy łowcą. W tym mieście, istot ciemności nie brakowało. Dodatkowo, można było tutaj znaleźć sporo wiedźm. Zawsze podziwiałam osoby, które potrafiły rzucać czary, robić różne wywary. Moje życie, było dla mnie perfekcyjne. Jedyne czego mi brakowało, to miłości.



— Niestety, nie wszystko trwa wiecznie.
Moje życie zaczęło być trudniejsze, samotniejsze oraz męczące. Zaczęło się od tego, jak mój ojciec zadzwonił do mnie, aby przekazać mi, że moja matka umarła. Oczywiście, zostało zgłoszone, że zaatakowało ją dzikie zwierzę. Tak naprawdę, jeden wampir postanowił ją rozszarpać na strzępy. Tata nie mógł tego tak zostawić. Jego złość sprawiła, że jeszcze bardziej pochłonęła go jego praca. Moja siostra także została łowczynią. Pomagała mu codziennie, starała się go pilnować. Ja z drugiej strony, nie chciałam już tak bardzo polować na wampiry. Straciło to dla mnie sens, za bardzo przypominało mi o mojej mamie. 
To nie było jednak najgorsze. Coś strasznego się stało, co zmieniło moje życie a zawsze. Pewnego wieczoru, wyszłam z domu na spacer. Uwielbiałam chodzić nocą po parku, patrzeć na niebo. Nie bałam się, ponieważ wiedziałam co kryje się w ciemnościach. Wiedziałam też, jak z tym walczyć. Tym razem, było jednak inaczej. Zostałam zaatakowana z zaskoczenie, znienacka. Nie widziałam nawet kto mnie zaatakował. Po chwili poczułam na ustach jakiś płyn, od razu wiedziałam co to było. Smak krwi roznosił się w moich ustach. Następnie, poczułam czyjeś ręce na mojej szyi. Nie miałam siły walczyć, nie miałam nawet ochoty walczyć...myślałam o tym, jak moja mama zginęła. Zastanawiałam się, co czuła w tamtym momencie. Ciemność nastała.
Obudziłam się na ławce w  parku. Nie miałam pojęcia, która była godzina, wiedziałam tylko, że jest wcześnie rano. Najtrudniejsza sytuacja w życiu była teraz w moich progach. Musiałam podjąć decyzję. Stać się tym, czego moja rodzina nienawidzi...czymś co próbowałam pozabijać wiele razy... czy umrzeć, dołożyć tacie oraz siostrze więcej smutku i złości. Wybrałam opcję numer jeden. 
Co gorsze, po około miesiącu, dołożono bólu do mojej egzystencji. Nie dość, że byłam już wampirem, przemieniono mnie w wilkołaka. Stworzono ze mnie hybrydę. Byłam przeklęta po raz kolejny.


— Teraz trzeba żyć z klątwą na własnym ciele. Akceptując samą Siebie.
Zajęło mi kilka miesięcy, aby zaakceptować tym, kim się stałam. Staram się żywić krwią, którą zdobywam ze szpitala. Staram się być dobrym wcieleniem tego, czym jestem. Dalej pracuje w szkole, dalej cieszę się dniem. Moja rodzina nie wie, kim się stałam. Nie chciałam im dodawać tego cierpienia. Rzadko się z nimi widuję, więc utrzymanie tego w tajemnicy, nie powinno być problemem. 
Już od ponad roku, jestem tym, czym jestem. Na początku nienawidziłam samej Siebie. Teraz potrafię z tym normalnie żyć. Nie wiem, czy gdybym miała okazję, wzięłabym lekarstwo. Czasami bycie wampirem albo wilkołakiem nie jest złe. Mogę pomagać ludziom, mogę czynić dobro. Nie muszę zabijać, siać chaos. Teraz, chcę po prostu żyć w spokoju. Nie chcę problemów. Chcę czerpać radość ze swojego życia, robić to co kocham.


[Witam serdecznie razem z moją drugą postacią. Jessica jest inna niż Kol, jest też bardziej tajemnicza. Zapraszam do wątków! ]